»Kiedy 10.11.1999 roku zadzwonił do mnie agent zespołu, proponując zorganizowanie koncertu The Cure w Polsce, w ramach „The Dream Tour”, zastrzegł od razu, że prawdopodobnie będzie to ostatnia trasa zespołu w tym składzie, że będzie to tylko kilka koncertów, po jednym w każdym kraju, nawet w Wielkiej Brytanii. Moje problemy zaczęły się od zarezerwowania sali, w wyznaczonym terminie. Niewiele brakowało, aby właśnie z powodu braku odpowiedniej sali nie doszedł do skutku przyjazd zespołu do Polski. Z pomocą pospieszył sam zespół, który po fantastycznym przyjęciu w katowickim Spodku w 1996 roku, był pod wielkim wrażeniem reakcji polskiej publiczności, wymuszając na ludziach przygotowujących trasę, żeby zrobili wszystko, by do koncertu w Polsce mogło dojść. Powodzenie płyty „Bloodflowers” w połączeniu z sukcesem koncertowym zespołu, będzie sensacją 2000 roku.«
Andrzej Marzec
THE CURE – BIOGRAFIA 1976-1999
Od ponad dwudziestu obfitujących w wybryki lat, mając już na koncie dwadzieścia niezwykłych albumów The Cure robią wszystko na swój łatwo rozpoznawalny sposób. Ten nieokiełznany, uparty i nie ograniczony w swych działaniach zespół poświęcił większą część kariery twórczości i poszukiwaniom miejsc, gdzie zderzają się dwa światy: mainstreamu i muzyki alternatywnej. Zdołali oni zaprezentować światu szeroką gamę niezwykle charakterystycznych dźwięków i stylów tworząc przy tym tyle współczesnej muzyki, że można nią wszystkich obdzielić.
Mając na uwadze ponad 27 milionów sprzedanych płyt można stwierdzić, że osiągnięcia The Cure są pod każdym względem wprost nieprawdopodobne. Zwłaszcza zważywszy, że nawet najbardziej twórcze grupy, zarówno w przeszłości jak i współcześnie, niezmiennie zamykają zbiór swych najlepszych dzieł jeszcze podczas tak zwanego wczesnego okresu działalności. The Cure wciąż rozwijają się i rosną w siłę z każdą kolejną płytą, nieustannie dopisując nowe, niezwykłe i istotne rozdziały do swej nieprawdopodobnej historii. Zespół w trzeciej dekadzie działalności prezentuje dzieło o niewątpliwie największym po dzień dzisiejszy potencjale, którym jest ich trzynasty album studyjny „Bloodflowers”. Ukazując konsekwencję, moc i głębię emocjonalną, które zapierają dech w piersi, „Bloodflowers” stanowi ucieleśnienie wszystkiego co w twórczości The Cure najlepsze. Grupa jest teraz u szczytu swych możliwości, a jej skład niezmienny od pięciu lat okazuje się być bezsprzecznie najsilniejszym w całej historii. Mózgiem zespołu jest Robert Smith (śpiew, gitara), a następni w kolejności członkowie The Cure to: Simon Gallup (gitara basowa), Perry Bamonte (gitara), Roger O’Donnell (instrumenty klawiszowe) i Jason Cooper (perkusja).
Album ten, wyprodukowany przez Roberta i Paula Corketta, ma w swym zamierzeniu stanowić ostatnią część trylogii, której pierwszą częścią była pochodząca z 1982 roku płyta „Pornography” a kontynuacją krążek „Disintegration” z 1989. Przechodząc od głębokiej nostalgii poprzez niekontrolowaną introspekcję ku bezsilnej rozpaczy i wściekłości „Bloodflowers” jest w istocie próbą podsumowania. Wykonana z prawdziwie wzruszającą wrażliwością muzyka łączy w sobie emocjonalną i liryczną przejrzystość, by w niepokojący sposób uzmysłowić słuchaczowi, że to naprawdę mógłby być ten częstokroć zapowiadany „ostatni w karierze” album The Cure. A kariera ta zaczęła się, gdy w 1976 roku siedemnastoletni podówczas Robert założył wraz z kolegami ze szkolnej ławy Michaelem Dempseyem (bas), Lolem Tolhurstem (perkusja) i Porlem Thompsonem (gitara) zespół The Easy Cure. Rok później wygrali toczoną na szczeblu ogólnokrajowym „Bitwę kapel”, co jednakże nie pociągnęło za sobą debiutu płytowego. W 1978 wraz z Porlem zniknęło z nazwy słowo „Easy”, a zespół niestrudzenie zabiegał o zainteresowanie wysyłając demówki do niezliczonej ilości wytwórni płytowych. We wrześniu tego samego roku firma Fiction wynagrodziła ich wysiłki podpisaniem kontraktu, co z kolei zaowocowało wydaniem ich debiutanckiego krążka „Killing An Arab” i późniejszą wieloletnią współpracą. Następnym był kontrowersyjny album „Three Imaginary Boys”, przy okazji promocji którego The Cure koncertowali z Wire, Joy Division i The Jam. W tym to właśnie okresie miała swój początek długotrwała zażyłość The Cure i Siouxsie and The Banshees, która często objawiała się tym, że Robert występował w składach obu grup w ciągu jednego wieczoru. Wkrótce jednak sielankę zakłóciło odejście Michaela Dempseya. Nie była to jednak pierwsza i nie ostatnia roszada personalna w burzliwej karierze grupy a życie toczyło się dalej. W 1980 po dwutygodniowych eksperymentach studyjnych ukazał się minimalistyczny klasyk „Seventeen Seconds” zgłębiający, podobnie jak dwa kolejne albumy„Faith” i „Pornography”, ciemniejszą stronę twórczości Roberta. Później Smith próbował zdystansować się do wcześniejszych mrocznych dokonań zespołu, a single i ich strony B z tego okresu ukazały się na płycie „Japanese Whispers”.
Kolejny w dorobku The Cure album „The Top”, można by właściwie uznać za solową płytę Roberta, gdyż jest ona, poza partiami perkusji, w całości jego dziełem. Dodajmy: dziełem niezwykle halucynogenicznym, które przyniosło grupie kolejny sukces na bogatym rynku Zjednoczonego Królestwa. Rok 1987 obdarował fanów fantastycznym dwupłytowym albumem „Kiss Me Kiss Me Kiss Me”. To jedno z najambitniejszych dokonań zespołu w pełni ukazało jego rozległe horyzonty liryczne i muzyczne. Ogromna różnorodność stylistyczna znalazła uznanie słuchaczy, a single takie jak „Why Can’t I Be You?”, „Catch”, „Just Like Heaven” czy „Hot Hot Hot!!!” w mgnieniu oka znikały z półek sklepowych. Dwa lata później powstała druga po „Pornography” część muzycznej trylogii zatytułowana „Disintegration”. Z ponurym majestatem płyty, która przyniosła między innymi niezapomniany utwór „Lullaby”, korespondowała obfitująca w niezwykłe występy trasa „Prayer Tour”. The Cure ma również w swym dorobku album „Mixed Up”, który zawiera remiksy starych i nowych przebojów grupy stworzone przy udziale takich sław jak Mark Saunders czy William Orbit.
Długo oczekiwane uznanie ze strony przyznających nagrody brytyjskiego przemysłu muzycznego (Najlepsza Grupa) przyszło na rok przed ukazaniem się „Wish” (1992), okrzykniętej najlepszą płytą w dotychczasowej karierze zespołu. Jej bogactwo i wielowarstwowość spotkały się również z uznaniem publiczności, czego wyrazem było pojawienie się tego tytułu na pierwszych miejscach wszystkich list przebojów Zjednoczonego Królestwa i zajęcie drugiego miejsca wśród najlepiej sprzedających się krążków w USA. Również wydany w 1996 roku album „Wild Mood Swings” spowodował znaczne poruszenie w szeregach wielbicieli grupy plasując się u szczytu wielu zestawień najlepszych płyt na całym świecie. W styczniu 1997 roku Robert został poproszony o występ na koncercie w Madison Square Gardens, gdzie świętowano pięćdziesiąte urodziny Davida Bowie’go. Wspólny występ z jedynym żyjącym idolem lat młodzieńczych Roberta był dla niego niezapomnianym przeżyciem. Tego samego roku ukazała się kompilacja singli zespołu pochodzących z drugiej dekady jego działalności zatytułowana „Galore”.
The Cure tymczasem koncertowali na rozlicznych festiwalach w Europie i Ameryce występując również w kilku programach telewizyjnych na całym świecie. Na początku 1998 roku Robert pojawił się w jednym z odcinków popularnego serialu „South Park” ratując świat przed złą Mechą Streisand, jak również nagrał piosenkę „A Sign From God” na potrzeby filmu „Orgazmo” Trey’a Parkera i Matta Stone’a. The Cure nagrali również utwór „World In My Eyes” na płytę – hołd składany grupie Depeche Mode, a także „Something More Than This” na składankę „X-Files” poświęconą filmowi „Z Archiwum X”. Latem wszędobylscy The Cure zagrali na 12 festiwalach w całej Europie, dali potajemny występ w Londynie podczas konkursu „Blind Date” sponsorowanego przez koncern piwowarski Millera a następnie udali się do rezydencji Jane Seymour by zarejestrować nowy album z Paulem Corkettem, który wcześniej brał udział w produkcji krążków Depeche Mode, Placebo i Nicka Cave’a.
Rok 1999 zastał grupę kończącą nagrywanie i miksowanie materiału w studio w Londynie i Surrey, po czym zespół znalazł się w Nowym Yorku by nagrać odcinek programu „Hard Rock Live” dla kanału VH1 (odcinek ów ma być wyemitowany wiosną tego roku). Następnie Robert wyruszył w podróż niemalże dookoła świata promując nowy krążek i wykorzystując telewizję, radio, druk i internet by obwieścić wszystkim, że „Bloodflowers” to jego zdaniem jak dotąd najdoskonalsze dzieło The Cure. Zespół da kilka występów promocyjnych w Europie i Stanach Zjednoczonych w lutym tego roku, kiedy to ukaże się płyta „Bloodflowers”, a następnie jeszcze raz wyruszy na podbój świata z wielką trasą koncertową „Dream Tour”.
(tł. i opr. Darek Gałczyński)
THE CURE – BLOODFLOWERS
CD 0 7314 543 123-2 5
MC 0 7314 543 123-4 9
Data wydania: 14 luty 2000
Nowy album zespołu The Cure utrzymany jest w nastrojowych klimatach; zapowiada powrót do przemyślanego, głębokiego brzmienia zespołu. Producentem jest Robert Smith i Paul Corkett, wszystkie utwory są autorstwa – Smith, Gallup, Bamonte, Cooper i O’Donnell.
Oto co Robert Smith powiedział na temat powstania swojej nowej płyty: »Wiem, że spodziewaliście się naszego albumu na wiosnę 1999 roku, ale zazwyczaj wszystko odbywa się wolniej niż się nam wydaje… Nagraliśmy demo do 17 piosenek w lecie 98 r. w Parkgate Studios, Sussex z Paulem Corkettem jako współproducentem, przy pomocy Sashy Jankovica. Chociaż lubimy pracować nad „czymś konkretnym”, postanowiliśmy się jeszcze sobie pograć na kilku festiwalach… Myślę, że festiwale pomogły nam się wyluzować i przypomniały nam, jak się gra w zespole, ale opóźniły nasza pracę na innych polach… Nagrania zaczęły się raczej wolno na jesieni 98 roku , gdyż chcieliśmy wypróbować nowe techniczne ciekawostki – wymyślne nagrywarki do twardych dysków, edytory komputerowe itd. itd. – i byliśmy chyba za bardzo podekscytowani… Simon i Jason zaczęli w końcu układać ścieżki basowe i perkusję pod mój wokal i gitarę, potem Perry i Roger dodali swoje partie gdy zaczęły powstawać różne utwory… Wiedzieliśmy już, że nie zdążymy skończyć płyty przed Świętami Bożego Narodzenia, więc zdecydowaliśmy się dodać jeszcze brakujące prawdziwe gitary i wokale na początku 99 roku w studiach Rak w Londynie. Na koniec wiosny 99 mieliśmy już 15 piosenek, ale musieliśmy je jeszcze gdzieś zmiksować.. W końcu trafiliśmy do studia Fisher Lane Farm w Surrey, gdzie nigdy wcześniej nie pracowaliśmy i znowu wszystko zaczęło się wydłużać…
Album był złożony w maju i zmasterowany w następnym miesiącu w „Metropolis” w Londynie. I chociaż początkowo planowane było jego wydanie na jesieni 99, w końcu podjęliśmy decyzję, że data po „szaleństwie milenijnym” będzie lepsza…, a poza tym potrzebowałem przerwy!«
/1 października 1999/
Tytuły utworów na płycie:
1. Out of This World (6:43)
2. Watching Me Fall (11:13)
3. Where the Birds Always Sing (5:43)
4. Maybe Someday (5:06)
5. The Last Day of Summer (5:36)
6. There Is No If… (3:43)
7. The Loudest Sound (5:09)
8. 39 (7:18)
9. Bloodflowers (7:28)


